
Grupa niemieckich narodowców (czyli te łyse pały nazywające się patriotami) postanowiła wyrazić swój sprzeciw przeciwko rzekomemu niedopuszczeniu do egzaminu na studia pewnej młodej kobiety za neonazistowskie poglądy. Pojawili się więc na dworcu w Karlsruhe w celu udania się z tą swoją pokojową (a jakże!) demonstracją niezadowolenia do Freiburga. Niestety w pociągu, którym mieli jechać, usadowiły się skrajnie lewicowe ultrasy udające się na mecz piłkarski (innymi słowy kolejna pokojowo nastawiona grupa kiboli). W celu uniknięcia starcia i dewastacji składu, policja kazała naziolom wsiąść do kolejnego pociągu do Freiburga. Niestety czegoś panowie nie skumali, bo wbili się u w następny pociąg jaki podjechał na stację. Jakoś nie przyszło im do głowy, że może on jechać w przeciwnym kierunku. Ostatecznie demonstrację trzeba było odwołać, bo zamiast w Freiburgu nasi neonaziści wylądowali 200 km dalej w Mannheim.
Ehh jakby wiedzieli co Hitler robił z takimi jak oni, to odrąbali by sobie te heilujące dłonie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz