Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ateizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ateizm. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 marca 2015

CBOS na luty

Na początku lutego CBOS zrobił sondaż dotyczący wiary Polaków. Przecierałam oczy ze zdumienia. 56% Polaków ma niezachwianą wiarę w Boga! Tylko 3% wyraża zupełny brak wiary. Reszcie zdarza się powątpiewać w mniejszym bądź większym stopniu. 5% wierzy w siły wyższe (ja w pewnym sensie też wierzę w siłę wyższą. Nie mam żadnych wątpliwości, że mój wyższy ode mnie o 23 cm mąż ma więcej siły). 4% uważa, że nie można sprawdzić czy Bóg jest czy go nie ma.

Ciekawe jednak, że aż 20% osób z tych z niezachwianą wiarą w Boga nie praktykuje wcale albo robi to bardzo okazjonalnie. Odważni. Wiedzą, że Bóg jest mściwym, okrutnym skurczybykiem i pośle ich do piekła, a jakoś się nie garną bić mu pokłonów. Szacun.

Natomiast ludzie mający chwile zwątpienia (44% z nich) i ci od siły wyższej (10%) nie mają jaj i profilaktycznie raz w tygodniu udają się do przybytku bożego. Just in case.

Ciekawe, że tylko 36%, tych co nie są ateistami oczywiście, wierzy,że po śmierci trafi do nieba, piekła lub czyśćca. Trochę to dziwne. Ale w sumie nie bardziej niż posiadanie wymyślonego, niewidzialnego przyjaciela. By the way, zwykle jest tak, że jak ktoś kończy 10 lat i ma wymyślonego przyjaciela z którym rozmawia to się go leczy na schizofrenię.

31% badanych uważa,że śmierć nie jest końcem, ale nie wie co po niej nastąpi. Tu się dziwię, że tak niewiele osób uważało na lekcjach biologii. Dokładnie chodzi mi o te zajęcia o saprofagach, które żywią się truchłem zamykając łańcuch pokarmowy. Reasumując śmierć organizmu nie jest końcem, ale wiemy co po niej nastąpi - ROZKŁAD.

4% badanych jest przekonanych, że wszyscy pójdą do nieba. Hmmm, odważnie.

61% badanych jest przekonanych o powszechnym dostępie do zbawienia (słyszałam o powszechnym dostępie do służby zdrowia, ale to chyba też fikcja), tylko 8% uważa, że jest ono zarezerwowane dla wierzących (co ma większy sens).

Aż 82% respondentów uważa, że Bóg wysłuchuje modlitw a 43% nie ma co do tego wątpliwości! O co ci ludzie się modlą?? Chyba nie o wygraną w totolotka. Ani o uzdrowienie z raka. No chyba, że ograniczają modły do uniemożliwienie sąsiadowi trafienia szóstki i życzą mu raka wątroby.

70% ludzi (z czego 40% w sposób zdecydowany) wierzy w sąd ostateczny, w niebo, cuda, których nie można wyjaśnić za pomocą dostępnej wiedzy, w nieśmiertelność ludzkiej duszy oraz w życie pozagrobowe. Ma się to nijak do powyższego. Ludzie nie mogą się zdecydować co do istnienia Boga, ale profilaktycznie nie zaprzeczają, że pójdą do nieba. Tylko 56% z nich wierzy w istnienie piekła. Gdzie tu sens?

Przerażające jest, że 62% respondentów wierzy w zmartwychwstanie zmarłych! W Hollywood za dużo kręci się filmów o zombie. To źle wpływa na postrzeganie rzeczywistości. Serio. 

Nie twierdzę, że mam dowód na nieistnienie Boga (bo z definicji nie można udowodnić, że czegoś nie ma), może jakiś tam jest, ale macie przesrane jak się okaże, że to Wielki Zuzu ze Wzgórza. 

wtorek, 24 lutego 2015

Dni Ateizmu

Ateizm
Ateistyczna konferencja w Sejmie. Prawica: To naruszenie neutralności światopoglądowej państwa.

Serio? Brak mi słów.



ps. W czasie obchodów odbędzie się rekonstrukcja kaźni Kazimierza Łyszczyńskiego, autora traktatu "O nieistnieniu Boga", który został skazany na śmierć w 1689 r. za ateizm.

Ideologia ateistyczna

Znalezione obrazy dla zapytania AteizmZ jakiegoś nieznanego mi powodu Pani Olejnik (taka wyszczekana dziennikarka mało komu dająca dojść do słowa) zaprosiła do swojego programu ks. Oko. Rozmawiali o Dniach Ateizmu. Jak dla mnie to mogła zaprosić ślepego na dyskusję o kolorach tęczy. Bez sensu. Facet tylko pieprzył głodne kawałki o tym jak to w "imię ideologii ateistycznej popełniono największe zbrodnie XX wieku!"
Korea Północna jest to obecnie najbardziej piekielne miejsce na Ziemi, a od 70 lat rządzą tam ateiści. To jest właśnie ateizm. Jeżeli mówimy o ateizmie, to trzeba pamiętać, że do największych zbrodniarzy w dziejach należą ateiści. Szacuje się, że ofiary komunizmu to ok. 150 mln ludzi - mówił ks. Oko.
A ludzie siedzą, słuchają i łykają wszystko jak młode pelikany. 
1. Co to jest IDEOLOGIA ateizmu?! Ateizm nie jest ideologią z definicji. To tylko (albo dla niektórych aż) odrzucenie wiary w boga. Nie ma tu absolutnie żadnej filozofii. 
2. Zbrodniarze ateiści. Ulubiony temat wszystkich, którzy za wszelką cenę usiłują puścić w niepamięć inkwizycję, polowanie na czarownice, nawracanie ogniem, mieczem i słowem bożym, wyprawy krzyżowe, ale także wszelkie inne religijne niesnaski niekoniecznie związane z religiami chrześcijańskimi. Do owych zbrodniarzy ateistów są zaliczani: Hitler, Stalin, Pol-Pot i Mao. 
Hitler był katolikiem. Nie będę marnować czasu na przywoływanie łatwo dostępnych faktów historycznych, które to potwierdzają. Stalin był w seminarium duchownym, z którego zrezygnował nie z powodów przekonań, a z powodu podwyżki czesnego. Zdecydowanie był ateistą, ale to nie to leżało u podstaw tego jakim był człowiekiem. Godził w kościół i tępił przejawy religijności, ale nie z powodu ateizmu, a raczej strachu, iż religia zagraża "budowaniu radzieckości", jest jego konkurencją polityczną. Od połowy lat trzydziestych zmienił nieco postawę i sam odradzał polskim komunistom konfiskatę ziemi należącej do klasztorów i kościołów w czasie planowanej reformy rolnej w Polsce w 1944 r.
Pol-Pot wychował się w silnie religijnej rodzinie chłopskiej. Jego drogę do władzy i do budowy potęgi Kambodży zainspirowała pielgrzymka do Angkor Wat. Z komunizmem zetknął się podczas studiów we Francji. Jego ideologia była przesycona szowinizmem i rasizmem wobec innych narodów, co doprowadziło do eksterminacji mniejszości wietnamskiej i chińskiej na terenie Kambodży oraz wojny z komunistycznym Wietnamem. To rasizm spowodował te zbrodnie. Nawet, jeśli Pol Pot był ateistą, to nie motywował go brak wiary w boga. Jeśli idzie o Mao: Maoiści odrzucali wszystko, co pochodziło z przeszłości. Religie – owszem, ale w ramach programu niszczono wszystko – idee, kulturę, zwyczaje i nawyki. Program Mao nie był skierowany bezpośrednio na żadną religię. Miał na celu zaprowadzenie nowego porządku poprzez zniszczenie starego. Zakazana była gra w szachy, ceremonie ślubne, „zbyt wymyślne” fryzury.
3. Ofiary komunizmu to przede wszystkim ofiary prześladowań politycznych, a nie wiary w boga! 

wtorek, 17 lutego 2015

Janek pisze do Franka a powinien do Bronka

Profesor Hartman napisał list do Franciszka. Uważam to za bezcelowa patrząc na treść, jednak sama treść (choć długa wiem) warta jest przeczytania - ot po prostu adresat nie ten.

Do Jego Świątobliwości
Papieża Franciszka
Przez Jego Eminencję
Nuncjusza Apostolskiego w Polsce
Abp. Celestino Migliore
Nuncjatura Apostolska
Warszawa
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Bronisław Komorowski
via Kancelaria Prezydenta RP
Warszawa
  • Pierwsza informacja (z 12.02.15) dotyczy sprzeciwu Kościoła katolickiego w Polsce wobec ratyfikowania przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej „Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”, a w szczególności bp. Ignacego Deca wzywającego publicznie Prezydenta do niepodpisywania konwencji z racji wyzwanej przez niego wiary katolickiej.
  • Druga informacja (z 12.02.14) dotyczy o. Jerzego Galińskiego CRS, który opuścił zakon Redemptorystów w proteście przeciwko działalności publicznej o. Tadeusza Rydzyka CRS.
Do wiadomości:
Wasza Świątobliwość,

piszę do Waszej Świątobliwości pod wrażeniem dwóch informacji prasowych dotyczących relacji Rzeczpospolita Polska – Kościół Rzymskokatolicki.

Jako obywatel polski, któremu leży na sercu suwerenność własnego kraju i narodu, usilnie proszę Waszą Świątobliwość o stosowne interwencje w obu bulwersujących sprawach, w zgodzie z wiążącym nasze kraje konkordatem oraz w zgodzie z prawem kościelnym.

W ostatnich dniach Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął ustawę w sprawie ratyfikacji „Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej” Rady Europy. Konwencję tę przyjęło już wiele krajów europejskich, w tej liczbie bardzo tradycjonalistyczne, jak Włochy i Malta. Obecnie dokument oczekuje na podpis prezydenta RP.

Otóż w dniu 12.02.2015 biskup Ignacy Dec, Ordynariusz Diecezji Świdnickiej na Dolnym Śląsku, opublikował list otwarty do Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, w którym prosi go o nieratyfikowanie konwencji, powołując się na katolickie wyznanie prezydenta. Nie negując prawa Ignacego Deca do wyrażania swoich opinii jako osoby prywatnej, stanowczo sprzeciwiam się wywieraniu nacisku na organy konstytucyjne Rzeczypospolitej Polskiej przez biskupów, będących przedstawicielami Kościoła i Waszej Świątobliwości.

Konkordat zawarty między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Polską w art. 1. gwarantuje przestrzeganie przez Strony zasady wzajemnej niezależności i autonomii – przez każdą w swojej dziedzinie. Z pewnością stanowienie prawa oraz rządzenie państwem polskim należy do dziedziny wyłącznej, autonomicznej kompetencji Rzeczypospolitej Polskiej, podobnie jak stanowienie prawa kościelnego i zarządzenie Kościołem należy do autonomicznej kompetencji Waszej Świątobliwości i organów Stolicy Apostolskiej. Wywieranie jakichkolwiek nacisków na polskie władze państwowe w kwestiach stanowienia prawa i sprawowania rządów przez stronę kościelną, która pozostaje z moim państwem w stosunkach zdefiniowanych, z woli Kościoła, jako stosunki międzynarodowe, stanowi nie tylko rażące pogwałcenie konkordatu, lecz przede wszystkim ingerencję w suwerenność Rzeczypospolitej Polskiej.

Jest to działanie tak samo niedopuszczalne, jak niedopuszczalne i niezgodne z konkordatem byłoby kierowanie do Waszej Świątobliwości przez przedstawicieli rządu polskiego dezyderatów w kwestiach prawa kanonicznego bądź praw Miasta Watykan, na przykład z racji szerokiego rozpowszechnienia religii rzymskokatolickiej w Polsce. Ponadto pragnę zwrócić uwagę Waszej Świątobliwości, a tą drogą również podległych Jej biskupów, że polskie prawo, mocą artykułu 25. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, mówiącego w punkcie 2. o bezstronności państwa w zakresie przekonań religijnych, całkowicie i bezwzględnie wyklucza to, czego domaga się od Prezydenta bp Ignacy Dec, a więc tego, aby w wykonywaniu swego imperium władze RP kierowały się wiarą w Boga (bądź niewiarą), a tym bardziej którąkolwiek w religii bądź doktryn religijnych.

Gdyby Prezydent odwołał się do swych przekonań etycznofilozoficznych wynikających z jego wiary katolickiej (jeśli takową wyznaje, co jest jego całkowicie osobistą sprawą), naruszyłby polską konstytucję, której jest strażnikiem. Pragnę nadmienić, że naciski biskupów na procesy legislacyjne oraz administracyjne w Rzeczypospolitej Polskiej są w moim kraju uporczywą codziennością.

Druga bulwersująca wiadomość dotyczy złożenia habitu przez starszego wiekiem ojca redemptorystę ks. Jerzego Galińskiego CSR w proteście przeciwko działalności redemptorysty o. Tadeusza Rydzyka CSR oraz bezsilności władz kościelnych, łącznie z Kurią Rzymską, wobec dramatycznych nadużyć, które mu zarzuca.

O. Tadeusz Rydzyk kontroluje polski kartel medialny (Radio Maryja, Telewizja Trwam oraz gazeta „Nasz Dziennik”), reprezentujący radykalny, skrajnie nacjonalistyczny odłam ludowego katolicyzmu maryjnego. Jest on, wprawdzie nieformalnie, lecz bezspornie najpotężniejszym przedstawicielem Kościoła w Polsce, i jako taki de facto znajduje się poza zasięgiem oddziaływania imperium państwa i prawa polskiego. Jego potęga polityczna zasadza się na bardzo bliskim sojuszu z główną partią opozycyjną Prawo i Sprawiedliwość i jej przywódcą, byłym premierem Polski Jarosławem Kaczyńskim.

Analitycy polskiej sceny politycznej szacują, że o. Rydzyk osobiście kontroluje od 5 do 10 procent efektywnych głosów polskich wyborców. Za pośrednictwem wspomnianej partii posiada podporządkowaną sobie reprezentację w polskim sejmie oraz w Parlamencie Europejskim. Jest więc postacią mającą wpływ na życie wszystkich Polaków, podczas gdy jego poczynania podlegać mogą kontroli i moderacji tylko jednego człowieka, którym jest Wasza Świątobliwość. U nikogo innego nie można więc szukać sprawiedliwości w kwestii bezkarności potężnego polityka polskiego, którym jest o. Tadeusz Rydzyk.

W opublikowanym przed rokiem artykule w katolickim „Tygodniku Powszechnym” oraz z w drugim artykule (w postaci sprawozdania dziennikarza z przeprowadzonej rozmowy), opublikowanym w najbardziej opiniotwórczej, aczkolwiek znienawidzonej przez media o. Rydzyka polskiej gazecie „Gazeta Wyborcza”, ks. Galiński zarzuca o. Rydzykowi m.in. dwa nadużycia. Jedno miało być popełnione w latach 80. i polegało na oszukaniu pielgrzymów podróżujących pod jego opieką z Rzymu do Polski. O. Rydzyk, wedle informacji o. Galińskiego, miał zebrać od pielgrzymów po 100 dolarów „na cele organizacyjne”, a następnie wysiąść z autokaru w Wiedniu i uciec.

Drugie nadużycie, które o. Galiński zarzuca o. Rydzykowi, to bezprawna i przeprowadzona (jak przypuszcza o. Galiński) bez wymaganej zgody papieża operacja finansowa przekazania w formie pożyczki przez Zakon Redemptorystów kwoty 68 mln zł (ok. 16 mln euro) kontrolowanej przez o. Rydzyka fundacji Lux Veritatis. Dzięki uzyskaniu tej kwoty możliwe było otrzymanie przez fundację rządowej koncesji na nadawanie telewizji Trwam w formacie cyfrowym. Ewentualna bezprawność pożyczki bądź nielegalność pochodzenia wspomnianej ogromnej kwoty oznaczałaby, że koncesja została udzielona w oparciu o fałszywe przesłanki i jest fundacji nienależna. Tylko Kuria Rzymska jest władna wyświetlić tę sprawę, gdyż pozycja organów Rzeczypospolitej Polskiej w stosunku do podmiotów kościelnych jest stanowczo zbyt słaba, aby miały odwagę konsekwentnie zmierzyć się z tą kwestią. Praworządność w polskim życiu publicznym jest sprawą wszystkich Polaków, wobec czego nie można traktować kwestii legalności owej kwoty 68 mln zł jako wewnętrznej sprawy Kościoła.

Nie będę ukrywał, że wiele bulwersujących informacji na temat o. Rydzyka dociera do uszu Polaków od wielu lat. Obawiam się jednak, że nie docierają one do uszu papieży. Być może teraz to się zmieni. Wielu Polaków czuje się głęboko upokorzonych bezsilnością polskiego Kościoła oraz polskiego państwa wobec powtarzających się ekstrawagancji o. Rydzyka i licznych biskupów oraz polityków będących na jego usługach. Jeszcze raz muszę podkreślić, że praworządność w polskim życiu publicznym w zakresie obejmującym instytucje religijne nie jest wewnętrzną sprawą Kościoła, lecz troską całego społeczeństwa.

Licząc na zrozumienie Waszej Świątobliwości dla aspiracji Polaków i państwa polskiego do pełnej suwerenności, także w stosunku do Stolicy Apostolskiej, a zatem i na stosowne interwencje – pozostaję z wyrazami szacunku,

Jan Hartman, obywatel Polski, miasta Krakowa, profesor filozofii