środa, 4 lutego 2015

Górnicy

Górnicy protestują. Na skutek słabego popytu na polski węgiel kopalnie upadają. Jastrzębska Spółka Węglowa jest zadłużona po uszy i żeby wyjść z dołka finansowego zdecydowała się na redukcję wydatków. Nie zamierzają nikogo zwalniać, co to to nie. Po prostu chcą pozbawić górników czternastej pensji, a tą za 2014 rok wypłacić w ratach, chcą zmniejszyć o połowę deputat węglowy, a wysokość kolejnych przywilejów finansowych (jak np. Barbórka) uzależnić od dochodów spółki. No więc górnicy protestują. Nie są w stanie się zgodzić na tak drastyczne cięcia choćby spółka miała upaść, a oni wylądować na bruku. Być może pył węglowy osadził się im w mózgu i uniemożliwia prawidłowy przepływ impulsów między neuronami. Wczoraj pod budynkiem spółki była manifestacja z użyciem petard hukowych i czerwonych rac. Wokół wejścia do budynku policja utworzyła kordon. Uniemożliwienie wdarcia się do środka (i zapewne zdemolowania wnętrza) na tyle rozwścieczyło zbuntowany motłoch, że ten zdecydował się zaatakować policjantów. Mimo iż władza cierpliwie stała i dawała się obrzucać inwektywami, to kiedy w ich stronę poleciały śnieżki ze śrubami a potem metalowe kosze na śmieci zdecydowali się użyć broni gładkolufowej. Wtedy tłum z oburzeniem zaczął skandować: "gestapo, gestapo". No niesamowite. Parszywi gestapowcy nie chcieli stać cierpliwie i dawać się łoić złomem po łbach? Co za dziki kraj.
Dziś jednemu tirowcowi puściły nerwy. Chłop się spieszy, bo ma przed sobą setki kilometrów, jego zarobki szału nie robią, ale protestować nie ma czasu, a tu jakieś oszołomy`zablokowały drogę! Jak wiadomo, duży może więcej, więc wjechał w tłum, który chcąc nie chcąc musiał ustąpić przed 30 tonowym pojazdem. Co zrobili górnicy? Obrzucili samochód kamieniami, włamali się do szoferki i zbluzgali kierowcę. Jakim prawem? Człowiek uczciwie na chleb zarabia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz