poniedziałek, 2 lutego 2015

Je suis Charlie

Kilka tygodni temu we Francji doszło do krwawego aktu terroryzmu. Trzech uzbrojonych w broń automatyczną mężczyzn wtargnęło do redakcji satyrycznego tygodnika Charlie Hebdo i z okrzykiem Allah Akbar na ustach zamordowało 12 osób w tym 10 wywołanych z imienia i nazwiska rysowników, którzy narazili się tym radykałom malując podobizny Mahometa i ogólnie robiąc sobie jaja z Islamu. Jak wiadomo wolno śmiać się z blondynek, premiera i ruskich, można krytykować wszelkie możliwe poglądy, partie polityczne i preferencje seksualne, ale robienie sobie żartów z religii jest nie do pomyślenia.
Następnego dnia, kiedy świat nieco ochłonął po tym wydarzeniu w Gazecie pojawił się artykuł zatytułowany: "Znowu wina spadnie na Islam? Islam jest tylko wykorzystywany przez radykałów. Źródła frustracji są inne." Generalnie osoba, z którą przeprowadzano wywiad usiłowała udowodnić iż Islam, jest jedynie "instrumentem" w rękach ekstremistów, a religia sama w sobie nie jest zła.
Osobiście uważam, że instrumentem to były dwa kałachy, a okrzyk Allah Akbar nie pozostawia złudzeń co do pobudek tych uduchowionych strzelców. Wracając do źródeł frustracji, to być może i są inne lub jest ich więcej niż jedynie kpiny z proroka, ale frustratów w Europie nie brakuje, a jakimś dziwnym trafem łysi, niedorozwinięci, wyrzuceni z pracy i szczerbaci nie dopuszczają się krwawych aktów terroru co parę miesięcy.
Jako osoba o dużych zdolnościach empatycznych potrafię wyobrazić sobie złość człowieka, któremu ktoś zamordował rodzinę i jego chęć krwawej zemsty. Rozumiem ludzi, którzy dają innym po mordzie za wypisywanie obraźliwych komentarzy pod adresem ich bliskich. Ale nie pojmuję jak można z zimną krwią odebrać życie komukolwiek za kpiny z wyimaginowanego boga, proroka i innych całkowicie nienamacalnych i nieosiągalnych rzeczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz