środa, 11 marca 2015

Krzyżem w zarodek

Znalezione obrazy dla zapytania in vitroDuda zapowiedział, że jeśli wygra wybory nie podpisze ustawy dotyczącej in vitro. Powiedział, że jest wierzący a to nie pozwala mu zgodzić się na takie rozwiązania. Co to do cholery ma ze sobą wspólnego?! Może sobie być wierzący, może nosić na szyi krzyż, na głowie durszlak i raz dziennie walić łbem w podłogę w kierunku dowolnie obranym, ale co to ma wspólnego z pełnieniem najwyższego urzędu w świeckim państwie?!
Nigdy do tego nie przywyknę i zawsze mnie to będzie oburzało. Na Dudę nie zagłosuję, nie dlatego, że jest wierzącym pieniaczem, tylko dlatego, że jest idiotą. Nowa ustawa o in vitro zabrania tworzenia nadmiaru zarodków, co zapobiegnie ich zamrażaniu i niszczeniu. Obecnie ta kwestia jest nieregulowana i owe zarodki można wylewać do zlewu. Ludziom, którzy dostrzegają w nich człowieka z duszą tym bardziej powinno zależeć.

Stare, dobre czasy

Znalezione obrazy dla zapytania fanta
Fanta (ten słodki, gazowany, żółty napój) obchodzi swoje 75-lecie istnienia. Z tej okazji stworzyli reklamę gdzie wspominają "stare dobre czasy" swojego powstania. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to, że Fanta powstała w 1940 roku w nazistowskich Niemczech. Tyle, że to akurat były dla nich dobre czasy. Dopiero 5 lat później wojnę przerżnęli i trzeba było oddać fanty...

środa, 4 marca 2015

Diversity & Inclusion – Love Has No Labels





Mnie się bardzo spodobało! Równość. To naprawdę taki trudne?

Tradycja rzecz święta

W związku z głosowaniem w Senacie nad Konwencją o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, Episkopat przypomina iż zagraża ona polskiej tradycji.

(wiadomo, jak się baby nie bije to jej wątroba gnije)

Nie cudzołóż!

W niektórych większych miastach Polski pojawiły się bilbordy, które wywiesił Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin przy Episkopacie Polski (czyli jedna z bojówek Naczelnej Rady Czarodziejów odpowiedzialna za umoralnianie społeczeństwa). Widzimy na nich męską i żeńską dłoń ułożone na satynowej pościeli, których palce są splecione przez węża. Wszystko opatrzone napisem "Konkubinat to GRZECH! Nie cudzołóż".
Zastanawiam się czy ów boa udzielił zgodę na upublicznienie wizerunku.
W prasie jakiś wyższy rangą czarodziej skomentował, iż konkubinat ma negatywne konsekwencje w postaci lęku przed odpowiedzialnością za drugą osobę, lęku przed posiadaniem dzieci i przed zaangażowaniem się na poważnie w życie społeczne.
 Cóż. Powiem tak. Nie zauważyłam żeby "święty związek małżeński" zawierany w kościele przy udziale praktyk magicznych prowadził do zwiększenia owej odpowiedzialności za współmałżonka. Jak facet pije i bije, to jakoś bojaźni bożej nie wykazuje. Co do lęku przed posiadaniem dzieci, to też zauważam brak zależności. Mnóstwo dzieci rodzi się poza sformalizowanymi związkami, a jeszcze więcej z czystego poimprezowego przypadku (często z rodziców, którym prawo z uwagi na wiek nie pozwala na zawieranie małżeństw). Natomiast zaangażowanie na poważnie w życie społeczne!? Spójrzmy na naszych polityków! Przed angażowaniem się (zupełnie niepotrzebnie) w życie społeczne (i prywatne obywateli) nie powstrzymuje ich ani konkubinat, ani fakt, że są singlami (Kaczyński - ten żywy, Pawłowicz) czy też rozwodnikami.
Pod plakatem brakuje tylko cennika ile szaman bierze za udzielenie ślubu.

Duch, Mrok i Pawłowicz

Krystyna Pawłowicz, lwica prawicy, na widok której lwy z Tsavo by wyłysiały (gdyby już nie były pozbawione grzywy) z powodu napiętej sytuacji międzynarodowej i obaw o ewentualną agresję Rosji na Polskę, zgłosiła się do Wojskowej Komendy Uzupełnień w celu uaktualnienia swojej wiedzy i umiejętności na placu boju. Jak ruskie zobaczą ją z karabinem to czmychną za Ural. A Polacy zaraz za nimi w Moskwie o azyl poproszą.

wtorek, 3 marca 2015

CBOS na luty

Na początku lutego CBOS zrobił sondaż dotyczący wiary Polaków. Przecierałam oczy ze zdumienia. 56% Polaków ma niezachwianą wiarę w Boga! Tylko 3% wyraża zupełny brak wiary. Reszcie zdarza się powątpiewać w mniejszym bądź większym stopniu. 5% wierzy w siły wyższe (ja w pewnym sensie też wierzę w siłę wyższą. Nie mam żadnych wątpliwości, że mój wyższy ode mnie o 23 cm mąż ma więcej siły). 4% uważa, że nie można sprawdzić czy Bóg jest czy go nie ma.

Ciekawe jednak, że aż 20% osób z tych z niezachwianą wiarą w Boga nie praktykuje wcale albo robi to bardzo okazjonalnie. Odważni. Wiedzą, że Bóg jest mściwym, okrutnym skurczybykiem i pośle ich do piekła, a jakoś się nie garną bić mu pokłonów. Szacun.

Natomiast ludzie mający chwile zwątpienia (44% z nich) i ci od siły wyższej (10%) nie mają jaj i profilaktycznie raz w tygodniu udają się do przybytku bożego. Just in case.

Ciekawe, że tylko 36%, tych co nie są ateistami oczywiście, wierzy,że po śmierci trafi do nieba, piekła lub czyśćca. Trochę to dziwne. Ale w sumie nie bardziej niż posiadanie wymyślonego, niewidzialnego przyjaciela. By the way, zwykle jest tak, że jak ktoś kończy 10 lat i ma wymyślonego przyjaciela z którym rozmawia to się go leczy na schizofrenię.

31% badanych uważa,że śmierć nie jest końcem, ale nie wie co po niej nastąpi. Tu się dziwię, że tak niewiele osób uważało na lekcjach biologii. Dokładnie chodzi mi o te zajęcia o saprofagach, które żywią się truchłem zamykając łańcuch pokarmowy. Reasumując śmierć organizmu nie jest końcem, ale wiemy co po niej nastąpi - ROZKŁAD.

4% badanych jest przekonanych, że wszyscy pójdą do nieba. Hmmm, odważnie.

61% badanych jest przekonanych o powszechnym dostępie do zbawienia (słyszałam o powszechnym dostępie do służby zdrowia, ale to chyba też fikcja), tylko 8% uważa, że jest ono zarezerwowane dla wierzących (co ma większy sens).

Aż 82% respondentów uważa, że Bóg wysłuchuje modlitw a 43% nie ma co do tego wątpliwości! O co ci ludzie się modlą?? Chyba nie o wygraną w totolotka. Ani o uzdrowienie z raka. No chyba, że ograniczają modły do uniemożliwienie sąsiadowi trafienia szóstki i życzą mu raka wątroby.

70% ludzi (z czego 40% w sposób zdecydowany) wierzy w sąd ostateczny, w niebo, cuda, których nie można wyjaśnić za pomocą dostępnej wiedzy, w nieśmiertelność ludzkiej duszy oraz w życie pozagrobowe. Ma się to nijak do powyższego. Ludzie nie mogą się zdecydować co do istnienia Boga, ale profilaktycznie nie zaprzeczają, że pójdą do nieba. Tylko 56% z nich wierzy w istnienie piekła. Gdzie tu sens?

Przerażające jest, że 62% respondentów wierzy w zmartwychwstanie zmarłych! W Hollywood za dużo kręci się filmów o zombie. To źle wpływa na postrzeganie rzeczywistości. Serio. 

Nie twierdzę, że mam dowód na nieistnienie Boga (bo z definicji nie można udowodnić, że czegoś nie ma), może jakiś tam jest, ale macie przesrane jak się okaże, że to Wielki Zuzu ze Wzgórza.